Link 29.10.2009 :: 22:32 Komentuj (1)
Komuś obiecałem, że jak zrobię prawko to moją pierwszą furą będzie...

:)
Link 27.09.2009 :: 23:47 Komentuj (0)

Kasi i Sebastianowi z całego serca życzę wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.
Link 11.09.2009 :: 19:41 Komentuj (5)
Norway stories











30dni.
Setki kilometrów.
6dziur na drodze.
i tylko 5dni pracy.
Skandynawska podróż zaczęła się słonecznie, pozytywnie, w rytm "Rather be dead" Refused. Klimat plugawych dowcipów, męskiego nikskie humoru i niezbyt inteligentnych dyskusji pozwalał poczuć że w końcu zaczęły się nasze "wakacje" i że będzie wspaniale.
Były cudowne widoki, majestatyczne fiodry, przeraźliwie zimne strumyki. Odwiedziliśmy kilka przepięknych miejsc, spotkaliśmy masę życzliwych ludzi, było nam dane poznać kilka fajnych historii i ciekawych życiorysów. Piliśmy Jacka Danielsa i podbijaliśmy norwskie parkiety. Nawet zdarzyło nam się zabrać kota autostopowicza ze sobą, tak polubiliśmy skurczybka że spędził z nami całe 3dni, dzieląc naszą podróżniczą dolę. Forever love mate.
Litry gorącej czekolady, godziny w samochodzie, Battery i Judge w głośnikach, za oknem dziesiątki czerwono-białych domków. Chwile zwątpienia, nadzieji, że w końcu coś się uda, że ilość koron w portfelu będzie rosła. Wyszło jak wyszło, na waciki starczy:)
Dziękuję mojemu kompanowi OG Pawłowi za towarzystwo, za to że znosił wszelkie moje humory i zaraził mnie pają do gotowania. Dzięki za wszystko Bro!
Link 07.09.2009 :: 03:17 Komentuj (3)

wkrótce skandynawski update i zapowiedź małych zmian
Link 31.07.2009 :: 14:47 Komentuj (6)
czech trip.






Była kupa śmiechu, masa smażonego sera i Gambrinusa. Cudownie było spotkać dawnych przyjaciół. Dziękuję wszystkim za ten wspaniały czas.
Link 29.07.2009 :: 00:52 Komentuj (6)
Fluff Fest 09






Link 16.07.2009 :: 09:04 Komentuj (0)



On the road, part1
Link 15.07.2009 :: 23:17 Komentuj (0)
Gorzko Gorzko czyli Garnek się żeni



Link 11.07.2009 :: 18:20 Komentuj (0)

Dziś startowałem z ojcem w regatach o pucharach jakiegoś tam komandora. Było wietrznie, pochmurno, była ostra konkurencja i wiele nerwowych chwil. Koniec końców udało się. Jedna z niewielu rzeczy, które osiągneliśmy razem. Puchar zajebiście prezentuje się teraz u nas w salonie.
Link 10.07.2009 :: 19:00 Komentuj (2)
Breslau w deszczu

